Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia polska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 czerwca 2015

Jajecznica ze szczypiorkiem

Co to za wpis i w czym filozofia, przecież każdy potrafi zrobić jajecznicę ze szczypiorkiem. Filozofia żadna, choć na temat idealnej jajecznicy rozpraw powstało nie mało. Ale wpis ten nie ma być lekcją gotowania, nowatorskim przepisem czy chęcią pochwalenia się czymś co się udało. Dzielę się z wami dziś przepisem na najlepsze śniadanie na świecie, a postanowiłam to uczynić, gdyż szczypiorek w tym roku dzielnie wyrósł na grządkach mych, co to zawsze zielskiem się ścielą gęsto i niczym więcej. To  i jajka swoje i szczypior swój, tylko masło od zaprzyjaźnionej krowy. Kochani kochajcie jajecznicę. Najlepszą na świecie robi oczywiście mój mąż, co z całą stanowczością podkreślają dzieci, ale... praktyka czyni mistrza. 

Jajecznica ze szczypiorkiem


Składniki:

2 jajka
1 łyżka masła
garść szczypiorku
sól
pieprz


Jajecznica ze szczypiorkiem

Jajecznica ze szczypiorkiem

Przepis:

- Na średnim ogniu na patelni delikatnie roztapiamy masło. Kiedy się rozpuści i lekko podniesie swoją temperaturę wlewamy na patelnię jajka, uprzednio wbijając je do miski i sprawdzając zawartość. Na początku delikatnie mieszamy białko, starając się nie rozlać żółtka. Kiedy białko będzie w połowie ścięte rozkrawamy żółtko i smażymy jeszcze minutę delikatnie mieszając. Wyłączamy gaz i dodajemy posiekany szczypiorek, sól oraz pieprz. Podajemy na gorąco z chlebem posmarowanym masłem. 

Smacznego dnia :) 

Jajecznica ze szczypiorkiem

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Bliny

Babcia Helena była babcią mojego męża. Spotkałam ją w życiu dwa razy, a tylko raz miałam przyjemność z nią rozmawiać. Kiedy się poznałyśmy była już leciwą kobietą z wielkim bagażem doświadczeń, ale uśmiech na jej twarzy wcale tego nie zdradzał. Do dziś mam przed oczami drobną postać, miłej i uśmiechniętej staruszki, takie, do której człowiek ma ochotę od razu się przytulić. Moje dzieci nigdy babci Heleny nie poznały, ale dzięki mojej szwagierce przetrwało coś, dzięki czemu będą ją wspominały. W minione Święta Bożego Narodzenia otrzymałam od niej przepis na bliny. Nigdy ich nie jadłam i żadna z moich babć ich nie przyrządzała. Do przepisu podeszłam eksperymentalnie i z brakiem rozwagi. Musiałam go wypróbować już. Bliny okazały się być hitem. Nie tylko przypomniały mojemu mężowi dzieciństwo (bo jak sam stwierdził - nie jadł ich od 25 lat), ale również zasmakowały moim synom. I od dziś będą na moim stole gościły częściej. Ot taki prezent pod choinką - dziękuję babciu Helenko :)






250 g mąki pszennej razowej
250 g mąki pszennej typ 450
500 ml maślanki
1/2 szkl mleka
25 g drożdży
4 średniej wielkości ziemniaki
1 łyżeczka sody oczyszczonej
sól
masło
biały twaróg
kefir







- Pierwszego dnia wyrabiamy zaczyn. Mieszamy połowę mąk z połową maślanki i drożdżami. Odstawiamy na cały dzień.
- Drugiego dnia ścieramy ziemniaki. Dodajemy je do zaczynu, wsypujemy pozostałą część mąki oraz sodę. Wyrabiamy ciasto. Powinno być lekko gęstsze niż ciasto naleśnikowe. Jeżeli wyszło nam zbyt gęsto, dolewamy mleka. 
- Smażymy na patelni na odrobinie oleju na rumiany kolor.
- Podajemy z solą, masłem i twarożkiem wymieszanym z kefirem. 

Smacznego:)

Podane składniki wystarczą na 6 solidnych porcji. Bliny są sycące.