Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 sierpnia 2015

Zupa limonkowa

Kwaśna, ostra i słodka. Pełna aromatów i banalnie prosta w przygotowaniu. Podawana z awokado i makaronem soba jest bardzo sycąca, ja lubię ją w towarzystwie karmelizowanej wołowiny i taką wersję dziś wam przedstawiam. Zapraszam serdecznie.




Składniki:

1 litr bulionu warzywnego
1 limonka
1 chilli
1 łyżka sosu ostrygowego
250 g polędwicy wołowej
1 łyżka sosu sojowego
2 ząbki czosnku
1 łyżka miodu akacjowego
1/2 chilli
100 g makaronu soba
1 awokado



Przepis:

- Chilli kroimy w cienkie plasterki. Podobnie postępujemy z czosnkiem. Do garnka wlewamy bulion i dodajemy chilli i czosnek oraz sos ostrygowy, całość podgrzewamy na wolnym ogniu. 
- Z limonki ocieramy skórkę i wyciskamy sok. Dolewamy razem do bulionu. 
- Wołowinę kroimy w drobną kostkę. Wkładamy na patelnię z odrobiną oleju. Solimy, doprawiamy sosem sojowym i smażymy około 10 minut. Następnie dodajemy miód i karmelizujemy mięso. Wyłączamy i ostawiamy na bok. Sok spod mięsa dolewamy do zupy. 
- Awokado obieramy i kroimy w grubą kostkę. Musimy pamiętać, aby nie wybierać bardzo dojrzałych owoców, gdyż rozpadną się w zupie i będą nieapetyczne. 
- Makaron gotujemy przez 10 minut w osolonej wodzie i odcedzamy. 
- Do miseczek nakładamy makaron, awokado i wołowinę, a całość zalewamy aromatyczną zupą. 
- Całość można posypać posiekanym grubo szczypiorkiem lub dodać kiełki. 
- Jeżeli nie przepadacie za wołowiną można ją zastąpić kurczakiem lub łososiem. Rybę i kurczaka najlepiej wcześniej zamarynować, a następnie upiec w piekarniku lub na patelni. 
- Zupa jest pyszna od razu po przygotowaniu, ale można ją spokojnie przechowywać przez dwa dni, a nawet schłodzić i podawać na zimno.


Smacznego :) 



piątek, 7 sierpnia 2015

Stir fry - wołowina z brokułami

Od kuchni wschodniej jestem uzależniona. Objawy typowe. Nie umiem bez niej żyć, jak tylko przez tydzień nie ma nic azjatyckiego w domu to wariuję, nie umiem obejść się już bez imbiru, czosnku, trawy cytrynowej, limonki, sosu sojowego, sosu rybnego, sosu ostrygowego, oleju sezamowego, makaronu soba, past curry, mleka kokosowego i wielu wielu innych rzeczach. A tym co uzależnia jest przede wszystkim wyrazisty smak, cudowne aromaty, ale przede wszystkim czas. Przygotowania dobrego dania w stylu azjatyckim nie wymaga godzinnych przygotowań, warzenia, duszenia i godzin w kuchni. Przygotowanie potrawy w stylu stir fry to chwila moment, tym łatwiejsza latem, że wybór warzyw ogromny i możemy sięga po co tylko mamy ochotę. Ja dziś wybrałam wołowinę i brokuły, ale dowolność w tym względzie jest wielka. Wystarczy odrobina wyobraźni, wok i 15 minut. 


Stir fry - wołowiną z brokułami


Składniki:

250 g mięsa wołowego
2 różyczki brokuła 
2 ząbki czosnku
1 chilli
2 łyżki sosu sojowego
2 łyżki mąki ryżowej
1 trawa cytrynowa
1 łyżeczka sosu ostrygowego
1 łyżeczka miodu
szczypta soli
1 łyżka octu ryżowego
sezam
1 łyżeczka olej sezamowy


Stir fry - wołowina z brokułami


Przepis:

- Wołowinę kroimy w bardzo cienkie paski. Posypujemy mąką ryżową i dokładnie mieszamy. 
- Czosnek i chilli siekamy drobno. Trawę cytrynową rozgniatamy i również bardzo drobno siekamy.
- Na patelni rozgrzewamy odrobinę oleju. Dodajemy czosnek, chilli, trawę cytrynową, a po chwili mięso. Smażymy je na złoty kolor. Następnie dolewamy sos sojowy, sos ostrygowy, ocet ryżowy, miód i 2 łyżki wody. Wszystko dusimy razem przez 10 minut, od czasu do czasu mieszając. 
- Różyczki brokuła dzielimy na mniejsze cząstki i dokładamy do woka na ostatnie 5 minut duszenia. Dokładnie wszystko mieszamy. 
- Na suchej patelni delikatnie podprażamy sezam. 
- Na talerzu podajemy wołowinę, a następnie posypujemy są sezamem. Smacznego. Można podać z ryżem lub makaron. 

Smacznego :) 

Stir fry - wołowina z brokułami

Sałatka z komosy ryżowej ze śliwką i miodowym łososiem

Kilka dni temu pisałam post o salsie śliwkowej. To na bazie tego przepisu powstała sałatka. Salsa okazała się tak dużym sukcesem, że postanowiłam przekuć ją w pełnoprawne danie, a nie tylko dodatek. Sałatkę można wykonać w wersji poniżej lub z kurczakiem usmażonym lub upieczonym z odrobiną miodu i soli, kurczaka można również zastąpić tofu. We wszystkich wersjach jest przepyszna. Polecam gorąco. Jeszcze tylko drobna uwaga śliwki najlepiej przed przygotowanie porządnie schłodzić. Będą fajnym orzeźwieniem przy lekko ciepłym łososiu.


Sałatka z komosy ryżowej ze śliwką i czerwoną cebulą


Składniki:

100 g komosy ryżowej
200 g świeżego łososia
1 łyżka miodu akacjowego
50 g twardych kwaskowatych śliwek
1 czerwona cebula
1 zielona ostra papryka (może być chilli)
1 łyżeczka miodu
2 łyżki oliwy GranFruttato
1 łyżeczka octu balsamicznego
sól
pieprz świeżo mielony
1 łyżeczka soku z cytryny
szczypta cukru
pęczek zielonej pietruszki


Sałatka z komosy ryżowej ze śliwką i czerwoną cebulą

Przepis:
 
- Łososia dokładnie czyścimy z ości i kroimy w kostkę 2x2 cm. Delikatnie smażymy na odrobinie oleju. Pod koniec lekko go solimy i polewamy miodem. Odstawiamy do lekkiego przestygnięcia.
-Komosę dokładnie płuczemy. Gotujemy na wolnym ogniu w podwójnej objętości wody z odrobiną soli. Odcedzamy i lekko studzimy
- Czerwoną cebulę obieramy i kroimy w piórka. Zalewamy sokiem z cytryny i posypujemy szczyptą cukru. Dokładnie mieszamy i odstawiamy. 
- Śliwki dokładnie myjemy i drylujemy, kroimy na ćwiartki lub na mniejsze części, ale nie drobimy jej zbytnio.Lepiej smakuje jeżeli widać jej części i można ją ugryźć w trakcie jedzenia.
- W miseczce mieszamy oliwę z octem balsamicznym, posiekaną ostrą papryką, solą oraz pieprzem. 
- W misce mieszamy śliwki z odcedzoną czerwoną cebulą i sosem oraz komosą. Łososia układamy na wierzchu.
-   Pietruszkę siekamy bardzo drobno i dodajemy do sałatki.
 
Smacznego :) 

Sałatka z komosy ryżowej ze śliwką i czerwoną cebulą

P.S. na zdjęciach nie ma łososia, bo ktoś go zjadł zanim chwyciłam za aparat i tej sałatki też jakoś mało zostało. Ale nic to, ważne, że smakowało :)

czwartek, 25 czerwca 2015

Zupa pomidorowa z dzikim ryżem i salsa verde

Tak to już ze mną jest. Miała być po prostu pomidorowa z ryżem, a wyszło jak zwykle. Nagle przed wstawieniem garnka znajduję w spiżarni dziki ryż, nagle zauważam dziko rosnącą bazylię na parapecie i już inaczej nie chce być i już zwyczajnie nie chce być. 


 
Zupa pomidorowa z dzikim ryżem i salsa verde

Składniki:

pęczek młodej marchewki
pęczek młodej pietruszki z natką
1 młody seler
1 por
1 cebula
liść laurowy
ziele angielskie
świeży lubczyk
sól
czarny pieprz ziarnisty
1 kilogram pomidorów malinówek
3 łyżki pasty pomidorowej
200 g dzikiego ryżu
pęczek świeżej bazylii
1/2 główki młodego czosnku
1/2 cytryny
1 zielone chilli
oliwa z oliwek
pęczek natki pietruszki


Zupa pomidorowa z dzikim ryżem i salsa verde

Przepis:

- Marchewkę obieramy i pozbawiamy natki. Pietruszkę wraz z natką, seler wraz z natką, pora przekrojona na pół, liść laurowy, ziele angielskie, świeży lubczyk, sól i kilka ziarenek czarnego pieprzu wkładamy do garnka. Zalewamy zimną wodą, ustawiamy na mały ogień i gotujemy około 2 godzin. 

- Pomidory kroimy na małe kawałki, pozbawiając ich jednocześnie szypułek. Na patelni rozgrzewamy odrobinę oliwy i wkładamy pomidory. Smażymy do momentu całkowitego rozpuszczenia, dodajemy pastę pomidorową i dokładnie mieszamy. Pomidory dokładamy do gotowego wywaru i gotujemy około pół godziny.  Następnie wszystko przecedzamy przez sitko pozbywając się warzyw i resztek skórek pomidorowych. Zupę doprawiamy do smaku. 

- Gotujemy dziki ryż wg przepisu na opakowaniu. 

- Bazylię, chilli i natkę pietruszki siekamy bardzo drobno, czosnek ścieramy na drobnej tarce. Solimy i wyciskamy sok z cytryny. Całość zalewamy odrobiną oliwy z oliwek.

- Zupę podajemy z gorącym ryżem i zimną salsą. 

Smacznego :) 

Zupa pomidorowa z dzikim ryżem i salsa verde

środa, 24 czerwca 2015

Młody rosół z lanymi kluseczkami

Za oknem plucha, szaruga i nawet pies z budy nie chce wychylić nosa. Koniec czerwiec to zwykle czas chłodników i orzeźwiających napojów. A tu za sprawą aury ciągnie nas do rosołu. Na pocieszenie niech chociaż będzie z młodych warzyw. Jest delikatny, bardzo aromatyczny i lubczykowy. Świetny jako rozgrzewka, a podany z lanymi kluskami i gotowanym mięsem jest wyśmienitym obiadem. Gorąco polecam w te zimne dni.


Młody rosół z lanymi kluseczkami

Składniki:

pęczek młodej marchewki
pęczek młodej pietruszki z natką
2 młode pory
2 młode selery z liśćmi
1 młoda cebula
świeży lubczyk
sól
ziarenka czarnego pieprzu
ziele angielskie
liść laurowy
1 główka młodego czosnku
4-5 skrzydełek z kurczaka (można pominąć)

1 jajko
4-5 łyżek mąki pszennej
sól
natka pietruszki


 
Młody rosół z lanymi kluseczkami

Przepis:

- W wersji mięsnej do zimnej wody wkładamy kurczaka i delikatnie go obgotowujemy, pozbywając się wszystkich szumów. Kiedy woda stanie się klarowana dokładamy przyprawy. Następnie obrane warzywa pamiętając o tym, aby nie usuwać naci z pietruszki i selera. Czosnek kroimy na dwie połówki i również wkładamy do rosołu. Maksymalnie zmniejszamy gaz i gotujemy 2-3 godziny minimum. Im dłużej będziemy gotować, tym będzie smaczniejszy. 

- Kiedy rosół jest już gotowy odlewamy kilka chochelek do osobnego garnka. W misce rozbijamy jajko i mieszamy je z mąką, solą i posiekaną natką pietruszki. Delikatnie zsuwając porcjami do wrzącego rosołu. Trzeba pamiętać, aby ciasto nie było zbyt luźne i aby rosół był wrzący kiedy zaczniemy zlewać do niego ciasto. W inny razie kluski się nie zetną i rozpadną tworząc jajecznicę. 

- Gorące kluski wykładamy na talerz, zalewamy gorący rosołem.

Smacznego :) 

Młody rosół z lanymi kluseczkami

wtorek, 16 czerwca 2015

Młode warzywa, makaron razowy i bazyliowy beszamel - bardzo zielona zapiekanka

Zielona młoda kapusta, zielona cukinia, zielony szczypior, zielony szpinak, zielona bazylia, zielona oliwa z oliwek i tylko makaron nie zielony bo razowy, no i jeszcze czosnek, chociaż nie, czosnek młody więc zielony. Zamarzyła mi się warzywna zielona zapiekanka makaronowa, no i jest. Młode zielone warzywa, razowy makaron a to wszystko pod bazyliowym beszamelem. Pyszne, bardzo proste i bardzo bardzo zdrowe.


Zapiekanka z młodych zielonym warzyw

Składniki:

1/4 główki młodej kapusty
1 pęczek szczypioru
1 cukinia
4-5 garści świeżego szpinaku
pęczek świeżej bazylii
3 łyżki masła
3 łyżki mąki pszennej
1 szkl mleka
1 szkl bulionu
sól
pieprz
czosnek
makaron razowy


Zapiekanka z młodych zielonym warzyw

Przepis:

- Na rozgrzaną oliwę z oliwek wkładamy posiekaną dymkę i kapustę, delikatnie solimy i dusimy około 7 minut. Do kapusty dokładamy startą na tarce cukinię i świeży szpinak. Dusimy jeszcze około 5 minut, aż szpinak zmniejszy swoją objętość, a woda z warzyw wyparuje. Pod koniec doprawiamy pieprzem i czosnkiem. 

- W drugim garnku rozgrzewamy masło i do roztopionego masła dokładamy mąkę. Energicznie mieszamy i po chwili dodajemy mleko oraz bulion. Oby płyn lejemy powoli i cienkim strumieniem. W przeciwnym razie zrobią nam się grudki i z beszamelu nici. Po dodaniu płynów dokładamy posiekaną bazylię i całość blendujemy przez minutę na bardzo wolnym ogniu. Przy odrobinie szczęścia bazylia puści sok i beszamel zrobi nam się pięknie zielony. Jeżeli bazylia nie puści w tym czasie soku, a sos zacznie nam już gęstnieć, to przestańmy blendować. Kolor nie ma aż takiego znaczenia jak smak, ale przy gęstnieniu beszamelu musimy go cały czas mieszać w przeciwnym razie przywrze do garnka i zrobi się gorzki.  Kiedy beszamel zgęstnieje do konsystencji gęstej śmietany wyłączamy gaz. 

- W foremce na dnie wylewamy odrobinę beszamelu, następnie układamy warstwę makaronu. Jeżeli wybierzecie ten drobniutki nie ma potrzeby go wcześniej gotować. Na makaron układamy warstwę warzyw, następnie beszamel i znowu makaron. I tak do wyczerpania składników, pamiętając jednak o tym, aby ostatnią warstwę stanowił sos. 

- Foremki wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 C na około 30 minut. W tym czasie makaron dojdzie, a wierzchnia warstwa sosu się zrumieni. 

- Podajemy na gorąco, od razu po przygotowaniu. Zapiekankę można przygotować wcześnie i ją zamrozić lub przechować do następnego dnia. Podgrzewać ją należy w piekarniku wraz z innym naczyniem wypełnionym wodą. 

- Przed podaniem rozgniatamy posiekane liście świeżej bazylii z odrobiną oliwy z oliwek i soli. Polewam nią zapiekankę tuż przed podaniem. 

Smacznego :)

Zapiekanka z młodych zielonym warzyw

Zapiekanka z młodych zielonym warzyw

środa, 20 maja 2015

Wiosenna minestrone ze szparagami i serem bursztyn

Nadszedł ten czas, kiedy wszystko co młode to już pyszne. Na stole zapanowały szparagi, młoda kapusta, kalarepa, marchewka, a i cukinię już znalazłam. Nie mogło być inaczej, musiałam ugotować pyszne, lekkie, włoskie minestrone na bazie wiosennych smaków. Tradycyjny parmezan zastąpiłam naszym bursztynem i wyszło prze prze przepysznie. Gorąco polecam. Jest lekka, wyjątkowa, delikatna. Sprawdza się zwłaszcza podczas deszczowej pogody. 


Składniki:

3 młode cebule
1/2 główki młodego czosnku
5 młodych marchewek
2 kalarepy
2-3 młode cukinie
kawałek młodej kapusty
pęczek szparagów
pasta pomidorowa
świeża bazylia
sól
bulion warzywny
ser bursztyn
makaron drobny


Przepis:

- Marchewkę, cebulę i kalarepę obieramy ze skórki i kroimy w kostkę. W garnku rozgrzewamy oliwę i wkładamy na nią warzywa, smażymy około 1 minuty. 
- Cukinię kroimy na plasterki, a kapustę szatkujemy. Dokładamy do garnka. Przeciętą na pół główkę czosnku dokładamy do warzyw. Dodajemy 1 łyżkę pasty pomidorowej, spory pęczek świeżej bazylii i wszystko zalewamy bulionem. Zagotowujemy i dosypujemy makaron. Gotujemy około 5 - 7 minut. Doprawiamy do smaku i ścieramy sporą ilość (2-3 garście) sera bursztyn. Na koniec na ostatnie 2-3 minuty dodajemy szparagi. Całość dokładnie mieszamy i podajemy na gorąco posypaną bursztynem. 
- Zupę można wzbogacić o mięso, ale nie jest to konieczne. 




Smacznego:)

wtorek, 20 stycznia 2015

Kurczak brudne palce

W sumie to powinnam napisać kurczak brudne wszystko, bo i przy przygotowywaniu tego kurczaka bałagan nie mały, a i przy jedzeniu trudno cokolwiek oszczędzić. Za to nadrabia smakiem i nieźle można się pobawić próbują nie usmarować się po same łokcie. A oprzeć się trudno, bo jest naprawdę dobry. Słodki i kwaśny, ostry i słony. Powstały podczas jego pieczenia sos jest obłędny. Mam w sobie coś z fast food, a jednak wiesz co jesz. 

Kurczak brudne palce





2 kg podudzi z kurczaka
1 szkl ketchupu
1/2 szkl musztardy
3 łyżki brązowego cukru
2 łyżki octu ryżowego
4 łyżki sosu sojowego
4 łyżki sosu ostrygowego
1 łyżeczka płatków chilli










- Mięso dokładnie myjemy, osuszamy i wykładamy na blaszkę.
- Wszystkie przyprawy mieszamy z ketchupem i musztardą. Dokładnie pokrywamy mieszanką podudzia z kurczaka.
- Wstawiamy do piekarnika na 160 C na 1i 1/2 godziny. Po tym czasie zwiększamy temperaturę do 180 C i włączamy termoobieg na około 20 minut.

Smacznego:)


Kurczak brudne palce

Kurczak brudne palce

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Galettes - francuskie naleśniki gryczane

Od zawsze nie lubię naleśników. Żeby były dobre musiały być bardzo przekombinowane. I nie oszukujmy siebie i innych, zawsze bardziej sięgałam po farsz niż samego naleśnika. Ale w pewnym momencie postanowiłam, że na fali uwielbienia naleśnikowego panującego w okół mnie, znajdę i ja swoje ulubione. Podróż była długa i żmudna, a jej efekty będziecie mogli śledzić na moim blogu - pod postacią niemałej ilości przepisów na naleśniki właśnie. 
Wracając do sedna, w swej wyprawie odkrywczej względem naleśników, natknęłam się na książkę Mała paryska kuchnia Rachel Khoo, a w niej na naleśniki gryczane. Nigdy takich nie próbowałam, więc czemu nie zaryzykować? Opłacało się nie powiem. Proporcje w książce sprawdziły się idealnie, ciasto przez dwie godziny w lodówce zgęstniało tak, jak książka podaje, no i jak książka podaje pierwsze naleśniki nie wychodzą nigdy. Wyszedł dopiero piąty, czyli w sumie zjadłam (zjedliśmy, bo było nas troje) ich tylko trzy - bo tylko tyle się udało. Ale podzielę się z wami sekretem. Ciasto po wyjęciu z lodówki dobrze jest pozostawić jeszcze godzinę w temp pokojowej. To wyciągnięte z lodówki ma za niską temperaturę i wlewane na rozgrzaną patelnię z miejsca ją chłodzi, co nie sprzyja smażeniu. Po drugie naleśniki gryczane z tego przepisy na prawdę uwielbiają masło. Więc radzę go nie żałować. Nadmiar zawsze można odsączyć na papierowym ręczniku, a nic nie zastąpi lekkości i chrupkości tych naleśników smażonych na klarowanym maśle. Ja się zakochałam. Może ktoś jeszcze ma ochotę na miłość do naleśników? 
A i przypomniało mi się jeszcze coś. Kupcie gotową mąkę gryczaną, mielenie ziaren jest pracochłonne i bardzo hałaśliwe, zwłaszcza po 22 kiedy cały dom próbuje spać. Młynkiem i blenderem postawiłam na nogi obu synów. Nie byli zachwyceni :)


Galettes - francuskie naleśniki gryczane





200 g mąki gryczanej
600 ml wody
szczypta soli
klarowane masło do smażenia
ser bursztyn
pomidorki koktajlowe
bazylia












- Mąkę delikatnie mieszamy z wodą i szczyptą soli. Ostawiamy do lodówki na minimum godzinę. 
- Po godzinie wyciągamy z lodówki i pozostawiamy w temp. pokojowej również przez godzinę. 
- Na dobrze rozgrzanej patelni roztapiamy klarowane masło w słusznej ilości. Nakładamy cienką warstwę ciasta i smażymy na rumiany kolor. Delikatnie odwracamy na drugą stronę Posypujemy startym serem bursztyn. Układamy pomidorki i świeżą bazylię.
- Zdejmujemy z patelni i doprawiamy kolorowym pieprzem. 

Smacznego:)

Galettes - francuskie naleśniki gryczane

Galettes - francuskie naleśniki gryczane

wtorek, 13 stycznia 2015

Pralinki ziemniaczane

Karnawał to czas, kiedy najbardziej sprawdzają się dania na jeden kęs. Takie właśnie są pralinki ziemniaczane. Bardzo prosty przepis sprzyja ich przygotowaniu, a możliwość modyfikacji przepisu pozwala się nim cieszyć za każdym razem inaczej. Moje akurat są bez nadzienia, natomiast w cieście znajdziecie dojrzały ser bursztyn i świeżą zieloną pietruszkę. Ale możecie z powodzeniem wykorzystać ulubione zioła, nadziać pralinki mięsem mielonym, łososiem lub pieczonymi warzywami, albo topiącym się serem żółtym. W każdej wersji sprawdzają się idealnie. 

Pralinki ziemniaczane






 1 kg ziemniaków
2 jajka
2 łyżki wody
1 kubek startego sera bursztyn (lub innego sera dojrzałego)
1 pęczek natki pietruszki
sól
kolorowy pieprz










- Ziemniaki obieramy, myjemy i gotujemy, w osolonej wodzie, do miękkości. Odcedzamy, rozgniatamy dokładnie  i studzimy.
- Do wystudzonych ziemniaków dodajemy ser, jedno jajko, posiekaną natkę pietruszki wraz z mielonym pieprzem. Dokładnie mieszamy. Formujemy kulki. Obtaczamy w jajku, bułce tartej, a następnie smażymy na brązowy kolor w rozgrzanym tłuszczu. Odsączamy z nadmiaru tłuszczu.

Smacznego :)

Pralinki ziemniaczane

Pralinki ziemniaczane

Pralinki ziemniaczane

sobota, 3 stycznia 2015

Wołowina w czerwonym winie

Macie ochotę na odrobinę klasyki? Chcecie spokojnego, wyczekanego i pysznego obiadu niedzielnego? Chcecie zaskoczyć kogoś dobrym smakiem przy minimalnym wysiłku? Oto przepis dla was. Wołowiny zdecydowanie nie należy się bać. A gdy dodamy do niej cudownie aromatyczne ziele angielskie, liść laurowy i kolorowy pieprz, a gdy poddusimy ją przez dwie godziny na wolnym ogniu - magia zagości w waszych garnkach. Do tego bezproblemowy, chrupiący chleb razowy i oczywiście lampka tego samego wina, w którym dusiła się wołowina i jesteście nie tylko boską gospodynią (boskim gospodyniem), ale jesteście czarodziejami smaku.


Wołowina w czerwonym winie




500 g mięsa wołowego
300 ml czerwonego wina wytrawnego
sól
kolorowy pieprz
2 białe cebule
1 marchewka
3 liście laurowe
5 ziaren ziela angielskiego
2 łyżki mąki pszennej razowej










- Wołowinę kroimy w kostkę, opruszamy mąką i wkładamy na patelnię z dobrze rozgrzanym olejem. Obsmażamy na złoty kolor z każdej strony. Dodajemy pokrojoną w kostkę cebulę oraz przyprawy i zalewamy winem. Odstawiamy na mały ogień na 2-3 godziny. Mięso zmięknie, sos odparuje i będzie pysznie. Jeżeli wino odparuje za wcześnie i mięso będzie nadal twarde, możecie dolać odrobinę wody.

Smacznego:)


Wołowina w czerwonym winie

Wołowina w czerwonym winie

Wołowina w czerwonym winie

Wołowina w czerwonym winie



poniedziałek, 29 grudnia 2014

Bliny

Babcia Helena była babcią mojego męża. Spotkałam ją w życiu dwa razy, a tylko raz miałam przyjemność z nią rozmawiać. Kiedy się poznałyśmy była już leciwą kobietą z wielkim bagażem doświadczeń, ale uśmiech na jej twarzy wcale tego nie zdradzał. Do dziś mam przed oczami drobną postać, miłej i uśmiechniętej staruszki, takie, do której człowiek ma ochotę od razu się przytulić. Moje dzieci nigdy babci Heleny nie poznały, ale dzięki mojej szwagierce przetrwało coś, dzięki czemu będą ją wspominały. W minione Święta Bożego Narodzenia otrzymałam od niej przepis na bliny. Nigdy ich nie jadłam i żadna z moich babć ich nie przyrządzała. Do przepisu podeszłam eksperymentalnie i z brakiem rozwagi. Musiałam go wypróbować już. Bliny okazały się być hitem. Nie tylko przypomniały mojemu mężowi dzieciństwo (bo jak sam stwierdził - nie jadł ich od 25 lat), ale również zasmakowały moim synom. I od dziś będą na moim stole gościły częściej. Ot taki prezent pod choinką - dziękuję babciu Helenko :)






250 g mąki pszennej razowej
250 g mąki pszennej typ 450
500 ml maślanki
1/2 szkl mleka
25 g drożdży
4 średniej wielkości ziemniaki
1 łyżeczka sody oczyszczonej
sól
masło
biały twaróg
kefir







- Pierwszego dnia wyrabiamy zaczyn. Mieszamy połowę mąk z połową maślanki i drożdżami. Odstawiamy na cały dzień.
- Drugiego dnia ścieramy ziemniaki. Dodajemy je do zaczynu, wsypujemy pozostałą część mąki oraz sodę. Wyrabiamy ciasto. Powinno być lekko gęstsze niż ciasto naleśnikowe. Jeżeli wyszło nam zbyt gęsto, dolewamy mleka. 
- Smażymy na patelni na odrobinie oleju na rumiany kolor.
- Podajemy z solą, masłem i twarożkiem wymieszanym z kefirem. 

Smacznego:)

Podane składniki wystarczą na 6 solidnych porcji. Bliny są sycące. 




piątek, 11 kwietnia 2014

Boczek z zielem angielskim i kolendrą

Bardzo prosty w przygotowaniu, nie wymagający jakiejkolwiek wprawy w sztuce kulinarnej, niekłopotliwy, niebanalny, ale zjadliwy. Magiczne połączenie tłuczonego ziela angielskiego i ziaren kolendry pozwala na chwilę zapomnieć o skomplikowanym świecie. Czasami myślę, że nie powinno się tego nazywać przepisem, ot po prostu sposób na dobry kawałek mięsa. 



Boczek z zielem angielskim i kolendrą




500 g boczku wieprzowego
(na ile to możliwe - chudego)
6 ziaren ziela angielskiego
1 łyżeczka ziaren kolendry
1/2 łyżeczki soli










- Boczek płuczemy i osuszamy. Kroimy na plastry grubości 3 cm. 
- W moździerzu rozbijamy na pył ziarna ziela angielskiego, kolendry wraz z morską solą. 
- Mieszanką przypraw nacieramy mięso i odstawiamy do lodówki na kilka godzin.
- Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 C przez 30 minut.

Smacznego:)

Boczek z zielem angielskim i kolendrą

Boczek z zielem angielskim i kolendrą

Kolorowe curry

Wiosna króluje także w kuchni, a zwłaszcza króluje kolorami. U mnie niedawno w pełnym nasyconych barw i wyrazistych smaków curry, na bazie mleka kokosowego i żółtej pasty curry. Szczerze poleca. Na sam widok woka uśmiech pojawia się na twarzy. A po spróbowaniu, to już ten uśmiech zostaje do wieczora. Wielka porcja energii na małym talerzu.

Kolorowe curry



500 g wieprzowiny
2 cebule
1 papryka czerwona
1 papryka żółtka
pęczek zielonym szparagów
2 marchewki
500 ml mleczka kokosowego
1 chilli
4 łyżki żółtej pasty curry
2 łyżki sosu sojowego
4 ząbki czosnku
4 cm imbiru
2 łyżki skrobi kukurydzianej
sok z połowy limonki







- Mięso dokładnie myjemy, osuszamy i kroimy w bardzo cienkie plasterki. Opruszamy skrobią kukurydzianą i solą.
- Warzywa obieramy, pozbywamy się gniazd nasiennych i kroimy w kawałki. Marchewkę w talarki, cebulę w kostkę lub piórka, paprykę w większą kostkę, a szparagi na słupki długości 4 cm. 
- W woku rozgrzewamy olej roślinny i wykładamy na niego mięso. Smażymy około 10 minut, doprawiając połową sosu sojowego i połową pasty curry. Usmażone mięso zdejmujemy z woka.
- Na ten sam wok wkładamy kolejno warzywa. Na początek marchewkę, po 2 minutach cebulę, po kolejnych trzech paprykę, a po papryce szparagi. Całość zalewamy mlekiem kokosowym. Doprawiamy posiekanym chilli, startym czosnkiem, imbirem oraz pozostałą ilością sosu sojowego i pasty curry oraz sokiem z limonki. Dokładamy mięso i dusimy przez 3-4 minuty. 
- Zazwyczaj podajemy z makaronem, ale jak mam ochotę to serwuję z makaronem. 

Smacznego:)

Kolorowe curry

Kolorowe curry